• Wpisów:12
  • Średnio co: 147 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 22:07
  • Licznik odwiedzin:2 083 / 1922 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wreszcie do tego dojrzałam.
Teraz dam radę.
Na pewno.
Jedzenie grzęźnie mi w gardle.
Nie potrafię już wymiotować.. ale właściwie po co? Skoro mogę nie mieć czym.
To wspaniałe uczucie lekkości.
Tęsknię za nim!




Brzydzę się moim ciałem.


 

 
To uczucie, kiedy jak nigdy chcesz być blisko przyjaciół.
I wołasz ich.
Ale oni.. nie mogą Cię usłyszeć..




 

 
Nie potrafię wyjaśnić, dlaczego fascynują mnie takie dziwne rzeczy. Mój obraz idealnej rzeczywistości chyba jest lekko skrzywiony.
No i co zrobisz.. nic nie zrobisz.
Oni po prostu są idealni.



 

 
-Po prostu spójrz w lustro i powiedz sobie, że jesteś piękna. I szczupła!
- Masz rację! Tak zrobię. Jeszcze dziś! No może jutro. Albo jak będę gotowa... - łatwo mówić, ale czy zrobiłaś tak kiedyś..?
.
.
.
Bo mi nie wystarczyło odwagi.



 

 
Przyszedłeś tak szybko i odszedłeś jeszcze szybciej(...)
Czy to była moja wina?


To już przeszłość.
Nie można tam wrócić.
Nie można tego przeżyć jeszcze raz.
Niby nic dla mnie nie znaczysz, ale czemu jakoś tak mi smutno? Tak pusto?
Dlaczego jedzenie straciło smak?
Czekolada już nie ma w sobie tego czegoś (...)



Jakoś nie mogę się z tym pogodzić.. dlaczego musiałeś odejść?
 

 
wzrost: 160-162cm
waga: 48kg
Zrzucenie paru kilo to iście piękne uczucie. Jednakże.. Patrząc w lustro nie jestem szczęśliwa. Jedzenie nie ma smaku.
To wciąż za mało.
Chcę schudnąć więcej, ale..



czy wystarczy mi sił..?
 

 
-,,Żartujesz?! Zniszczysz sobie życie postępując w ten sposób!"
Racja, zwracanie jedzenia to nie najlepszy pomysł. Każdy normalny człowiek tak pomyśli. Ale, ktoś kiedyś powiedział, że pozory mylą - ktoś na pozór 'normalny' może mieć niezłe jazdy po godzinach. A jeśli już zaczynamy rozważania od tej strony, to czyja to wina? Społeczeństwa, czy ... jego?
Rodzina, przyjaciele, 'idealne' stereotypy kreowane przez reklamodawców do przyciągnięcie ludzkiej uwagi?
Kto?
Kto jest winny?
Kto wprowadza nas w obłęd?



Niedawno spotkałam piękną osobę. Dziewczynę. W moim wieku. Była naprawdę śliczna. Miała wprost idealny wzrost i figurę. Nigdy wcześniej nie widziałam tak idealnie wyważonego ciała.
Bazując na powierzchowności uznałam, że taki nadczłowiek musi być dopracowany w każdym calu - zarówno pod względem fizycznym jak i umysłowym. Byłam pewna... byłam.
Nie potrafię opisać, jak bardzo się pomyliłam. Była zepsuta. Do szpiku kości. Nieodwracalnie skrzywiona.



Najpiękniejszy owoc w sadzie okazał się być robaczywy.



Waga: bez zmian
Przydział dzienny_960kcal
Czas hibernacji_6h
Stan psychiczny_pojawiła się rysa


Uwielbiam to uczucie lekkości - szkoda, że jego cena jest tak wysoka.
 

 
Huh.. ironicznie się złożyło.. Jeszcze rok temu pisałam o wadze 46,5 kg. Cóż, teraz jest ZNACZNIE gorzej. Mierzę dokładnie tyle samo, a ważę (?) Wstyd się przyznać ..52kg.. buu a najlepsze że nie widać po mnie żadnej różnicy jak na pierwszy rzut oka .. przynajmniej z punktu widzenia osoby 'trzeciej' bo ja widzę.
Ale wiem dlaczego przytyłam. Po prostu zrobiły mi się w cięcia w talii i inne rzeczy które nie ominął dziewczyny. Niestety, w takim układzie powinnam ważyć najwięcej 49kg... To wszytko wina obżerania się czekoladą, słodkimi bułkami, chipsami i innymi zabójczymi siuwaksami. Jak widać wszystko ma swoją cenę.
Wytrzymałam bez słodyczy dwa tygodnie, przy czym przez jeden z nich przebrnęłam na diecie jabłkowej (= śniadanie i drugie śniadanie - jabłko) Dzięki temu schudłam prawie kg ALE oczywiście musiały nadejść moje urodziny i nażarłam się znowu jak głupia, przez co powróciła do nałogu.. Muszę się wreszcie wziąć w garść! Same jabłka nie dadzą mi dobrego efekty tak szybko, chyba muszę pomyśleć nad pewnymi.. hmm.. wspomagaczami(?)Póki co d-e-p-r-e-c-h-a.

 

 
I znowu to zrobili! Znowu uświadomili mi jaka jestem gruba i ... uch! MAM JUŻ TEGO DOSYĆ! Widzę się w lustrze jak jednego małego, tłustego grubasa i najlepsze: nic oprócz internetu lub znajomych nie może sprawić abym o tym zapomniała..
Muszę być szczuplejsza...
Muszę dać z siebie wszystko...
Ale ... jeśli odstawię żarcie, to już nie urosnę..





Na szczęście zostały jeszcze tylko 4 dni do wakacji.. I świat znowu zacznie odzyskiwać barwy.

 

 
Jestem gimnazjalistką. Mam 161 cm wzrostu i ważę 46,5 kg. Nienawidzę się za to. Chciałabym być wyższa. Cóż.. ten blog został stworzony z myślą dzielenia się z czytelnikami moimi wewnętrznymi refleksjami oraz postępami w cielesny rozwoju.
Mimo, że jestem dosyć popularna w szkole, to wcale nie jestem szczęśliwa ...
zbyt mała
zbyt samotna

  • awatar Gniazdo Os: ja mam tyle samo wzrostu a jestem starsza, Ty jeszcze możesz urosnąć;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›